Pokaż mi samorząd uczniowski w twojej szkole, a powiem Ci...

Anna Zielińska, autorka  książki „Nastoletni uczniowie o demokracji. Uwarunkowania społeczno-demograficzne i edukacyjne poglądów młodzieży”, wydanej w 2008 roku przez Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, zaprezentowała w niej analizę fragmentu materiałów, zgromadzonych w latach 1999 i 2000, podczas porównawczego międzykrajowego badania International Civic and Citizenship Education Study. Jego celem było poznanie wiedzy i postaw obywatelskich młodych ludzi w kilkudziesięciu, zróżnicowanych co tradycji i dróg dochodzenia do demokracji, krajów świata.

Dla naszych dalszych rozważań najcenniejszym jest jeden z końcowych wniosków, którymi autorka zwieńczyła swoją pracę, a które wyprowadzone zostały z analizy bogatego materiału badawczego, zgromadzonego w polskich gimnazjach, liceach, technikach i zasadniczych szkołach zawodowych. Oto ten wniosek:

Przekonanie uczniów, że są zdolni kształtować życie instytucji, w której spędzają znaczną część swego życia, okazało się jednym z najważniejszych czynników kształtującym ich postawy prodemokratyczne i obywatelskie.[1]

W tym miejscu warto także przypomnieć, że Ustawa o systemie oświaty, już w swej preambule, głosi: Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

Aby w pełni zrealizować tak określony przed polskim systemem oświaty cel nie wystarczy, aby szkoły ograniczyły się do, choćby i  perfekcyjnej, realizacji podstaw programowych przedmiotu wiedza o społeczeństwie. O wiele skuteczniejszym w kształtowaniu i utrwalaniu u uczniów postaw obywatelskich, prodemokratycznych, jest stworzenie takiego środowiska społecznego szkoły, w którym będą oni mogli w realnym, codziennym życiu, doświadczać zasad i mechanizmów demokracji, współuczestniczyć w podejmowaniu istotnych decyzji w sprawach dotyczących ich i całej szkoły. Najlepszą formą takiej partycypacji uczniów w życiu szkoły jest samorząd uczniowski. Ale nie w wersji „gwardii szwajcarskiej”- swoistej dekoracji szkolnych uroczystości, nie w formule „demokracji reglamentowanej”, w której wyłoniona w fikcyjnych wyborach  grupa uczniowskiego aktywu samorządowego wykonuje zadania zlecane przez dyrekcję szkoły. Nie jest także inkubatorem demokracji obywatelskiej samorząd uczniowski, choćby nawet jego zarząd wyłoniony był z zachowaniem wszystkich czterech cech demokratycznych wyborów, jeśli później większość zgłaszanych przez niego wniosków i inicjatyw napotyka na bariery i zakazy, a każdy krok jego działalności podlega wnikliwej kurateli narzuconego przez szkolną władzę opiekuna samorządu.

W poszukiwaniu optymalnego modelu uczniowskiej samorządności nie wystarczy odwołać się  do treści art. 55 Ustawy o systemie oświaty. Został on zredagowany na samym początku polskiej drogi do demokracji, a przecież od 1991 roku oczekiwania kolejnych roczników uczniów polskich szkół dawno przekroczyły nakreślone tam ramy samorządności uczniowskiej. Z jego współczesną wizją można zapoznać się na internetowej stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej, pod którego auspicjami powstała w styczniu 2012 roku „Koalicja na rzecz samorządów uczniowskich”. To z jej inicjatywy opublikowano tam wiele wartościowych opracowań i publikacji na ten temat.  Między innymi można tam przeczytać Raport z badań samorządów uczniowskich wykonanych dla Koalicji na rzecz samorządów uczniowskich, o nieco prowokacyjnym tytule „Samorządność zaczyna się w toalecie”[2]. To w nim, m. in. można przeczytać jak badani dyrektorzy szkół wypowiadali się o ingerencji kierownictwa szkoły w działania uczniowskiego samorządu: Czasami sprowadza się to wyłącznie do zaproponowania bardziej fortunnego terminu jakiegoś wydarzenia, kiedy indziej jest dość ostrą ingerencją w plan pracy samorządu uczniowskiego, bez pola do negocjacji.[3]

Także na stronie CEO  można przeczytać relację z konferencji „Samorządy mają głos”, która odbyła się 11 października ub. r. To właśnie tam  koordynator programu „Samorząd uczniowski” Michał Tragarz przedstawił diagnozę sytuacji SU w polskich szkołach. Znalazło się tam, miedzy innymi, takie stwierdzenie: Wszelkie kompetencje samorządu, poza uchwaleniem regulaminu, zależą od zgody dyrektora. Samorząd nie ma również możliwości odwołania się od (jego – dyrektora) negatywnych decyzji do wyższej instancji.

Również tam można przeczytać, że o ważnej roli dyrektora szkoły w umacnianiu samorządności mówili uczestnicy spotkania, które pod takim samym hasłem jak tamta konferencja odbyło się 10 czerwca 2013r. w Pałacu Prezydenckim. Jedną z zabierających tam głos była Magdalena Szczerbaciuk - przewodnicząca samorządu uczniowskiego I LO im. Bolesława Prusa w Siedlcach. Zwróciła ona uwagę na problem w komunikacji między uczniami, a nauczycielami i dyrekcją. Podkreśliła częsty brak zaufania do młodych ludzi i narzucanie im zadań przez dorosłych. Obecni na tym seminarium przedstawiciele Koalicji na rzecz SU przekonywali, że istotną rolę w zmienianiu postaw dyrektorów mogą odegrać kuratoria i MEN, które mają możliwość położenia nacisku na kontrolowanie szkół pod tym kątem.

Syntezę opinii na temat roli dyrektora szkoły w tworzeniu warunków dla samorządności uczniowskiej zawarli autorzy opracowania pt. „Samorządność uczniowska w Polsce. Analiza sytuacji i próba sformułowania propozycji rozwiązań” w zdaniu: Aktywność samorządu uczniowskiego zależy w dużej mierze od wewnątrzszkolnej polityki dyrektora, gdyż to właśnie on zapewnia możliwości działania samorządu uczniowskiego.[4]

Niezależnie od tego czy i kiedy ustawodawca dokona oczekiwanych zmian w prawie oświatowym a organy nadzoru i prowadzące włączą ocenę klimatu tworzonego w szkole dla działalności samorządu uczniowskiego do kryteriów ewaluacji zewnętrznej szkół oraz oceny pracy ich dyrektorów, warto już teraz zwrócić uwagę na ścisły związek, jaki zachodzi miedzy ową wewnątrzszkolną polityką dyrektora stosowaną wobec samorządu a stylem kierowania szkołą, jaką tenże dyrektor preferuje w ogóle.

Z bogatej typologii stylów kierowania poprzestańmy na najbardziej podstawowej, która wyróżnia dwa: autokratyczny (dyrektywny) i demokratyczny (integratywny). Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że w szkole kierowanej przez dyrektora-autokratę, który rządzi szkołą przez wydawanie poleceń i nakładanie kar, a przy tym zachowuje duży dystans do podwładnych – w tym przede wszystkim do uczniów, samorządność uczniowska ma niewielkie szanse na realne funkcjonowanie. Szkolna demokracja, w tym samorządność uczniowska, może w pełni zaistnieć i się rozwijać jedynie w szkole kierowanej przez dyrektora demokratę.

Ostatnio klasyczna wiedza o zarządzaniu poszerzyła się o nowe obszary. Stali czytelnicy miesięcznika „Dyrektor Szkoły” są zapewne po lekturze znakomitego cyklu wykładów, jakie czasopismo to zamieszczało w ramach Akademii zarządzania „Dyrektora Szkoły”, których autorką jest prof. dr hab. Joanna Madalińska-Michalak.[5] To z jej tekstów można dowiedzieć się czym różni się dyrektor-menedżer od dyrektora-przywódcy,[6] a także na czym polega kultura organizacyjna oparta na współpracy.[7]

Jakie szanse ma samorząd uczniowski u dyrektora-menedżera, a jaki u lidera? Menedżer sam określa plany i programy działania, kładzie nacisk na kontrolę, wszelkie zmiany wprowadza odgórnie i cechuje go podejście systemowe, stosowanie wypróbowanych, dobrze sprawdzonych metod. O ile menedżer zarządza, to dyrektor-lider przewodzi. Określa jedynie kierunki zmian i jednoczy ludzi wokół ważnych idei i wartości, inspiruje i motywuje podwładnych do działania, jest gotów do „twórczej destrukcji” i wprowadzania zmian o charakterze rewolucyjnym![8]            Nie ma chyba nikt wątpliwości, że marzeniem wszystkich samorządowców uczniowskich jest mieć w szkole dyrektora-lidera. A jeśli jest to jeszcze ktoś, kto nie tylko wie co to jest kultura organizacyjna oparta na współpracy, ale ją w kierowanej przez siebie szkole kreuje i rozwija? Któż nie chciałby nie tylko pracować, ale i być uczniem w szkole, w której istnieją silne relacje międzyludzkie, gdzie decyzje podejmuje się kolegialnie, a pracownicy i uczniowie maja poczucie własnej wartości?[9]

Warto, będąc dyrektorem szkoły, wziąć sobie do serca przytoczoną przez prof. Madalińską-Michalak tezę M. Fullana: Nie można stać się skutecznym dyrektorem, jeśli łańcuch przywództwa nie ciągnie się przez całą szkołę.[10] Całą, to znaczy że jego ogniwami są nie tylko nauczyciele, także pracownicy administracji i obsługi, ale też uczniowie. A w pierwszym rzędzie liderzy uczniowskiej samorządności.

Że nie jest to jedynie teoria świadczą liczne przykłady szkół, których samorządy uczniowskie mogą być stawiane za wzór innym, a których dyrektorzy nie zarządzają a przewodzą, a jeżeli już wolą nazywać się menedżerami, to takimi, którzy swe funkcje kierownicze realizują w stylu demokratycznym. Stąd nie będzie nadużyciem końcowa teza tego artykułu: Pokaż mi samorząd uczniowski w twojej szkole a powiem Ci jakim jesteś dyrektorem!

Włodzisław Kuzitowicz jest autorem wielu artykułów, podejmujących problematykę samorządu uczniowskiego. W latach 1993 – 2005 był dyrektorem dużego zespołu szkół zawodowych. Jako dyrektor Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej w Łodzi w okresie od 1989 do 1991 roku był inicjatorem i organizatorem seminariów i warsztatów dla przewodniczących uczniowskich samorządów szkół ponadpodstawowych  ówczesnego województwa łódzkiego.

 

[1]              A. Zielińska, Nastoletni uczniowie o demokracji. Uwarunkowania społeczno-demograficzne i edukacyjne poglądów młodzieży, Warszawa 2008, s. 267

[2]              A. M.  Geller, Samorządność zaczyna się w toalecie. Raport z badań samorządów uczniowskich wykonanych dla Koalicji na rzecz samorządów uczniowskich, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Warszawa 2013 [http://www.ceo.org.pl/pl/samorzad/news/samorzadnosc-zaczyna-sie-w-toalecie-raport ]

[3]              Op. cit. s. 63

[4]              J. Strzemieczny, M. Tragarz, J. Witkowski, Samorządność uczniowska w Polsce. Analiza sytuacji i próba sformułowania propozycji rozwiązań. CEO, s. 2    http://www.ceo.org.pl/sites/default/files/news-files/samorzadnosc_uczniowska_w_polsce.pdf

[5]              Prof. dr hab. Joanna Madalińska-Michalak jest kierownikiem Zakładu Dydaktyki i Kształcenia Nauczycieli na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu łódzkiego.

[6]              J. Madalińska-Michalak, Dyrektor szkoły skutecznym przywódcą, „Dyrektor Szkoły” Nr. 3/2013

[7]              J. Madalińska-Michalak, Dzielenie się przywództwem – wartość współpracy, „Dyrektor Szkoły” Nr. 5/2013

[8]           Na podstawie: J. Madalińska-Michalak, Dyrektor szkoły skutecznym przywódcą, op. cit

[9]           Na podstawie: J. Madalińska-Michalak, Dzielenie się przywództwem – wartość współpracy,, op. cit

[10]          Op. cit.