Krótka historia o porażce i sukcesie

Mimo to nie jest tak, jak być powinno
Choć wybory odbyły się z wielką pompą i nikt nie może zarzucić, że coś było nie tak jak należy, obdarzony powszechnym zaufaniem przewodniczący zorganizował dla uczniów tylko trzy dyskoteki. Już przy organizowaniu drugiej awanturował się, że wszystko musi robić sam. Na trzeciej powstało jakieś zamieszanie, sekcja porządkowa kompletnie zawiodła. Pojawiły się nietrzeźwe osoby spoza szkoły, ktoś poukręcał kurki w łazience chłopców. Dwa tygodnie później dyrektor nie zgodził się na kolejną dyskotekę.

Nikt nie kryje rozczarowania
Uczniowie nie są zadowoleni z samorządu, "bo nawet dyskotek nie potrafi zorganizować" i z dyrektora, "bo nie pozwala na dyskoteki" i "nie daje działać samorządowi". Nauczyciele narzekają, że "młodzież teraz odrywa się od komputera tylko po to, żeby pójść na dyskotekę", a samorząd "nie ma żadnych innych pomysłów, tylko te dyskoteki". Dyrektor kilka dni martwił się, czy nie będzie trzeba remontować zalanej łazienki i teraz już długo nie narazi się na taki stres: " to nie samorząd, tylko agencja rozrywkowa, chyba wybrano niewłaściwe osoby". Przewodniczący samorządu jest rozgoryczony: umęczył się przy tych dyskotekach potwornie, włożył w to mnóstwo czasu, bo wszyscy się wymigiwali od roboty. Trzeba ich było siłą zapędzać do każdego drobiazgu, w rezultacie praktycznie wszystko robił sam. A teraz wszyscy mają do niego pretensje. Nawet starzy kumple się od niego poodwracali. Zresztą - co to za kumple. Kiedy trzeba było pomagać, na nich też nie można było polegać. Opiekun samorządu uważa, że jest najbardziej poszkodowany: pretensje do niego mają wszyscy i o wszystko. Przebywanie w pokoju nauczycielskim stało się udręką, bo temat "nieudanego samorządu" ciągle powraca. Dyrektor patrzy wilkiem, bo uważa, że gdyby opiekun był dobry, to samorząd działałby jak trzeba. A on przecież zainwestował w to tyle czasu. Sam wszystkiego za nich nie może zrobić, bo co to by był za samorząd. Nawet uczniowie stracili do niego zaufanie, kiedy powiedział, że dyrektor miał prawo nie wyrażać zgody na organizowanie dyskotek. Uważają, że jest "cykor".

Co z tego wynika?
Wszyscy chcieli dobrze. Każdy dał coś z siebie, niektórzy nawet ponad miarę dużo. Ale nie wyszło i teraz wszyscy czują się źle. No i szukają winnego.

Wygląda na to, że wszyscy są winni.
A może właśnie tym razem nie ma winnego?

…Bo nagle samorząd zabłysnął!
organizując zbiórkę pieniędzy w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wstępny program imprezy powstał bardzo szybko i od razu zapowiadał się atrakcyjnie. Naprawdę był wynikiem pracy dużego zespołu uczniów wspieranych przez opiekuna samorządu. Kiedy został zaprezentowany całej szkole w czasie apelu, okazało się, że wielu uczniów i nauczycieli ma jeszcze mnóstwo innych dobrych pomysłów, które włączono do programu. Wtedy zaczęli zgłaszać się rodzice uczniów, którzy oferowali swoją pomoc w organizowaniu różnych rzeczy. Kiedy przyszło do realizacji, wszyscy pracowali niezwykle sprawnie, w dodatku nadal prześcigając się w pomysłach. Nikt nie ociągał się z wywiązywaniem się z przyjętych zadań.

W rezultacie:

  • w szkole odbył się koncert, który przyciągnął tłumy mieszkańców w różnym wieku,
  • przeprowadzono Kiermasz Rzeczy Niepotrzebnych, które pochodziły nie tylko z domów uczniów szkoły - przynosili je również pracownicy i sąsiedzi szkoły,
  • i Giełdę Książek Tylko Trochę Używanych, które zbierano w całym mieście,
  • sprzedawano specjalnie przygotowany przez uczniów informator o Urzędzie Gminy,
  • zebrano całą górę aluminiowych puszek po napojach, które sprzedano za całkiem sporą sumę,
  • i oczywiście przeprowadzono uliczną zbiórkę pieniędzy.

Zebrana suma zaskoczyła wszystkich - naprawdę osiągnięto wielki zespołowy sukces. Przewodniczącego i skarbnika samorządu oddających zebrane pieniądze Jurkowi Owsiakowi wszyscy mogli obejrzeć w telewizji w dniu finału - do Warszawy zawiózł ich swoim samochodem ojciec jednego z uczniów w asyście dwóch policjantów, też mających dzieci w tej szkole.

Dlaczego tym razem się udało, skoro wcześniej - nie chciało?
Bo tym razem wszyscy czuli, że robią coś bardzo ważnego, wiedzieli co trzeba zrobić i jak to zrobić, bo wszystko to widywali już w poprzednich latach w telewizji. A potem w programach Jurka Owsiaka dostawali dalsze wyjaśnienia i instrukcje.

Czyli uczniowie, jeśli wiedzą co i jak i dostaną sensowne wsparcie dorosłych, mogą zrobić nawet coś bardzo dużego.

Autorką materiału jest Lucyna Bojarska.